images (1)

Doświadczenie to opisuje Księga Rodzaju. „Adam” szu­kając odpowiedzi na pytanie „kim jestem?”, a zatem także na pytanie, jaki jest sens mojego ciała, skierowuje najpierw kroki w stronę świata zwierząt, zwiedziony zewnętrznymi podo­bieństwami. Z ich pomocą próbuje się samookreślić. Nie znajduje tu jednak „pomocy dla siebie”. Jego ciało nie daje się określić żadnym przedmiotem „zwierzęcym”, a więc i potrze­by jego nie są li tylko potrzebami. Utożsamiając człowieka z biologiczno-zwierzęcymi elementami można go determino­wać do określonych zachowań się o tyle, o ile on sam rozleniwiwszy się przestał pracować. Pytanie o siebie za­mknięte w granicach wyznaczonych przez potrzebę i przez przedmiot (sfera technicznej cywilizacji) wyprowadza osobę ludzką daleko poza jej osobową rzeczywistość. Nie można pytać o osobę ludzką tylko działaniem zwanym actio trans­iens bez wystawiania jej na śmiertelne niebezpieczeństwo.W przeżyciu „braku pomocy” dochodzi do głosu prag­nienie bycia oraz sensu, które może dać osobie i jej cia­łu tylko jakaś nieprzedmiotowa rzeczywistość. Taka, jaką jest sama osoba. Rzeczywistość tę „Adam” spotyka w „Ewie”, czyli w innej osobie. Ona budzi jego samoświado­mość; „Adam” był przedtem, czytamy w Księdze Rodzaju, pogrążony w głębokim śnie. Jego okrzyk: „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała!” mówi, że „Adam” znalazł to, czego szukał, aby móc uświadomić sobie, kim jest i móc być bardziej sobą. „Adam” znalazł siebie w innej osobie. Druga osoba jawi mu się jako właściwa interpretacja napięcia, jakie przeżywa istniejąc pomiędzy entelecheją w zamiarze a entelecheją w spełnieniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *