To, kim człowiek jest i kim się staje, stanowi jego prawdę i dobro. Jego pytanie o siebie jest pytaniem o prawdę; odpowiada na nie stając się tą prawdą, a staje się nią, ponieważ widzi w niej dobro, które go spełnia.Tam, gdzie ludzie nie są epifanią prawdy i dobra, powstaje świat, który można by nazwać epifanią darwinistycznej meto­dy istnienia. Sartre, wyszedłszy z pojęcia absolutnej wolności człowieka rzuconego w świat bez „znaków”, usiłował wtło­czyć tę metodę istnienia w stosunki międzyludzkie. Widział w nich nieustanny konflikt, rozgrywający się pomiędzy świa- domościami posiadania.W takim świecie pytanie o człowieka ześlizguje się zawsze w pytanie o zdolność wytwarzania przedmiotów, bądź też zamieniania w nie wszystkiego łącznie z ludźmi. Wielkie „zasługi” w tym względzie ma nauka, która poprzez hipotezy i teorie jakie ją stanowią, narzuca bytom funkcje zastępujące im tożsamość. Pytanie o człowieka utożsamia się, mówiliśmy, z jego istnieniem; nadaje kształt temu istnieniu, dlatego osoba ludzka, która po sartrowsku pyta o siebie, staje się zwykłym homo faber, albo jak powiedziałby Platon, „prostym robot­nikiem”. „Prosty robotnik” jest dlatego „prosty”, że nie jest wystarczająco kimś, kto mógłby dostrzec coś więcej, aniżeli tylko przedmioty, i kto do tego „coś więcej” mógłby budo­wać mosty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *