Do studni Jakuba, przy której siedział Jezus, podeszła Samarytanka, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej- daj mi pić!” Zaczerpnięcie wody i podanie jej potrzebującemu stało się punktem wyjścia dla pracowitego dialogu, w którym powoli objawia się pragnienie bycia przenikające Samarytankę we wszystkim, co robiła. „O, gdybyś znała dar Bozy i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: «daj mi się napić!» prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej”. Nie rozumiejąc jeszcze, o co chodzi, ale jakby już przeczuwając rzekła prowokująco, że przecież On nie ma nawet czerpaka a poza tym chyba nie jest większy od Jakuba, który dał im tę studnię. I właśnie wtedy Jezus uświadomił jej, że są dwa rodzaje wody: jedna zaspokaja wciąż nowe potrzeby picia, druga czyni zadość jednemu, fundamentalnemu pragnie­niu, żeby wreszcie być sobą. Samarytanka dostrzegła różnicę pomiędzy potrzebami a pragnieniem wody żywej, i popro­siła Go o tę ostatnią. Wtedy Jezus zrobił nowy krok naprzód mówiąc jej, że problem wody żywej jest problemem moral­ny m, bo jest problemem daru. Trzeba iść do źródła, żeby móc ją otrzymać. Tajemnica wody żywej dotyczy samej istoty osoby ludzkiej, która jest sobą o tyle, o ile wysila się, zeby siebie otrzymać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *