Żeby móc właściwie postawić pytanie o człowieka i zara­zem właściwie na nie odpowiedzieć, trzeba tak pracować, jak pracuje budowniczy mostów — pontifex. Samarytanka posiadała pięciu mężczyzn, ale właśnie dlatego, że ich tylko posiadała, nie była w stanie dostrzec „czegoś więcej” — nie dostrzegając entelechii swojego esse, nie mogła być zna­kiem spełnienia. Objawiała się w niej tylko walka o posiada­nie mężczyzn. W konsekwencji nie mogła budować ani sobie, ani innym ludziom mostu do Człowieka.Działanie, w którym „woda żywa”, ów „pokarm na wieczność”, wytryskuje w człowieku, ale nie z człowieka, nie może utożsamiać się z działaniem wytwarzającym przed­mioty. Gdyby tak było, ta woda i ten pokarm nie różniłyby się od zwyczajnej wody i od zwyczajnego pokarmu. Cóż to więc za działanie? Wróćmy do dialogu Jezusa z Samarytanką oraz z uczniami. Jakby odpowiadając na to pytanie Chrystus mówi coś, co daje do myślenia — potrzeba więc wysiłku interpretacyjnego, wysiłku nie tylko myśli, ale całej osoby, żeby odnaleźć to, co zostało zadane człowiekowi w Jego słowach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *