Scholastycy powiedzieliby w tym miejscu, że kiedy dzia­łanie człowieka zostanie sprowadzone do actio transiens, czyli do wytwarzania czegoś, co pozostanie na zewnątrz osoby, wówczas jej prawda znajdzie się w zewnętrznym świecie przedmiotów i razem z nimi ulegnie rozpadowi. Osoba ludzka wyalienowana w przedmiocie, nie sprosta niszczącej sile czasu. Zaczyna zwyciężać go i trwać dopiero wtedy, kiedy spełnia akty czyniące ją obecną w sobie samej. Działanie zwane actio non transiens buduje wnętrze człowieka, wzmacnia jego podmiotowość. Spełniając je, osoba skupia się na sobie, jest obecna w każdym czynie, choćby nie wiadomo jak bardzo produkującym przedmioty; wymierza im sprawie­dliwość. Zanik działania actionontransiens daje znać o sobie brakiem bezinteresowności. Zaczynają dominować przedmio­ty, walka o nie i wyzysk, a czas utożsamiając się z ich rozpadem nie mówi nic o stawaniu się osoby ludzkiej a także i wszystkiego poza nim na tym świecie. Nie ma tu „potu czoła”, bo nie ma heroicznego myślenia, ofiary, zdolności do cierpienia dla prawdy, którą się otrzymuje, ale do której trzeba także mozolnie iść. Nie ma tu wysiłku, nie ma pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *